Hilary Ruben | Bollywood | (2018) Trailer The Irishman

Tak, tak, tak!

Właśnie na takie filmy czekam cały rok. Pomysłowo skonstruowany, porusza trudne, ważne tematy w zupełnie inny sposób niż zwyczajowe kino społeczne, niesamowicie zagrany i zrealizowany. Naprawdę uczta dla kinomana. Ja wsiąkłam od pierwszej sekundy, ale wiem, że dużo osób ma problem z zachowaniem dzieci w tym filmie - dlatego ostrzegam, że jak ktoś ma uraz do, co tu dużo mówić, rozwydrzonych bachorów, to może być mu trudno... (ale z drugiej strony, może lepiej zrozumiałby ich zachowanie następnym razem;p).
Film dokładnie wie w jaki sposób trafić w widza... przyznam szczerze, że po skończonym seansie zamknęłam się w łazience i musiałam wyryczeć. No było to przeżycie otwierające szerzej oczy.
Pełna recenzja: http://www.youtube.com/watch?v=EXCavdofDvY

32
  • nie rzucales woreczkow z woda z okna? nie plues na zaparkowane pod blokiem samochody? smutne dziecinstwo xd

  • Nie zgodzę się, film mógłby być naprawdę dobry ale niestety wyszła dłużąca się i bardzo nużąca momentami produkcja z beznadziejnym zakończeniem. Jedynie aktorstwo ratuje ten film, no i kilka bardzo fajnych ujęć, jeżeli chodzi o zdjęcia.

  • Dzieci, jak je niesłusznie nazywasz "rozwrzeszczane bachory" są jedyną wartością w tym filmie. I Willem Dafoe. Okrutnym pechem tych dzieci jest, że przypadek skazał ich na takich rodziców, nieudaczników, którzy dzieci mieć nie powinni, nie zasługują na nie. Nieznośna, irytująca matka Moonee, skazuje skądinąd bystrą dziewczynkę na byle jaki los, bo jest niezaradnym leniem, który nawet posiłku dziecku nie potrafi przygotować. To nie Disneyland jest winny losowi tych dzieciaków, ale takie właśnie leżące całymi dniami w łóżku z jointem, nieprzystosowane przypadkowe mamy, których jedynym pomysłem na życie jest dawanie d... Okropny świat, okropnych ludzi, świetnie nadający się do sterowania ich marnym życiem przez korporacje i łasych na kasę cwaniaków, tylko tego niestety ten film nie pokazuje, a to jest prawdziwie interesujący mechanizm. Nawet taki Anioł stróż, jak Dafoe, nie da rady temu bałaganowi.

    • Sean Baker ani myślał oceniać swoich postaci, dlatego nie rozumiem potrzeby, aby po raz kolejny widz miał się bawić w sędziego moralności i wytłaczał innym widzom, co jest słuszne, a co nie. Każdy w życiu szuka tego samego: szczęścia, po prostu każdy ma na nie inny pomysł. Zabawne, że tak surowo oceniasz postępowanie na oko dwudziestokilkuletniej matki, która zaszła w ciążę pewnie w wieku 16 lat, a nie zastanawia cię, gdzie się podział ojciec dziecka? Dziadkowie z jednej i drugiej strony? Halley nie powinna być zdana sama na siebie z tak wielkim ciężarem, jakim jest opieka i dbanie o byt małej dziewczynki, a jednak jest. I radzi sobie jak może. Ma kontakt z córką, którego mogłoby pozazdrościć większość rodziców. Tak surowe ocenianie matki Moonee jest tylko myśleniem życzeniowym, bo łatwiej dla własnego spokoju zrzucić winę na jedną osobę, a nie kopać głębiej i zadać sobie serię niewygodnych pytań. Nie wiem jak można obejrzeć ten film i nadal czuć wewnętrzną potrzebę czarno-białego oceniania postępowania bohaterów. Przecież ten film jest dosłownie zaprzeczeniem filmów społecznych z tezą.

  • W kinie w łazience?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: