Wild 'N on Tour | Wild Kratts | Wolf Hall

Recenzja filmu Jumanji: Przygoda w dżungli (2017)
Jake Kasdan
Elżbieta Kopocińska-Bednarek

Gra pedagogiczna

Humor i kreacje aktorskie są najmocniejszą stroną filmu. Trochę rozczarowuje za to warstwa fantastyczno-przygodowa. Świat Jumanji wydaje się bardzo płaski, słabo wymyślony, zbyt mało w nim ...
Filmweb sp. z o.o.
Po ponad dwudziestu latach kino znów zabiera nas do magicznej gry Jumanji. W filmie z 1995 roku medium wprowadzającym dwójkę dzieci do fantastycznej dżungli była planszówka, w "Jumanji: Przygoda w dżungli" jest nim gra wideo z lat 90. 


Zakurzona konsola przenosi do magicznego świata czwórkę nastolatków – dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. W podzielonym na wrogie plemiona, silnie zhierarchizowanym świecie amerykańskiego liceum każde z nich reprezentuje inną pozycję: niezdarnego nerda, cichej outsiderki, szkolnej gwiazdki, czy popularnego futbolisty. W świecie gry tę hierarchię radykalnie burzą przyznane bohaterom awatary. Gwiazda futbolu zmienia się w fizycznie niepozorną postać komiczną, nerd w atletycznego lidera, cicha dziewczyna w seksowną zabójczynię, a popularna szkolna piękność w korpulentnego, łysiejącego naukowca.

Twórcom nowego "Jumanji" całkiem udanie wychodzi łączenie konwencji filmu licealnego z motywami kina nowej przygody. Kłopotliwe relacje młodych ludzi z ich nowymi ciałami-awatarami są bardzo zgrabną metaforą niepokojów okresu dojrzewania, hormonalnych zmian i budzącej się płciowości. Klasą samą dla siebie jest Jack Black grający popularną, atrakcyjną dziewczynę, uwięzioną w ciele faceta w średnim wieku z brzuszkiem. Jego rola nie tylko jest błyskotliwym komicznym popisem, wprowadza także do filmu bardzo nieoczywistą genderową dynamikę.

photo.title

Humor i kreacje aktorskie są najmocniejszą stroną filmu. Trochę rozczarowuje za to warstwa fantastyczno-przygodowa. Świat Jumanji wydaje się bardzo płaski, słabo wymyślony, zbyt mało w nim atrakcji, ukrytych zakątków, niespodzianek. Bohaterowie pokonują dość oczywistą drogę, kończącą się oczywistym w kinie młodzieżowym morałem: trzeba zaakceptować siebie, nauczyć się czerpać siłę z własnych słabości, wierzyć w przyjaźń i pracę zespołową. Nie można za to bać się życia, bo okazje uciekają nam szybciej, niż myślimy. Wszystko ładnie, wszystko słusznie, ale jak na mój gust ta pedagogika podawana jest w "Jumanji" trochę zbyt łopatologicznie.

Przy tym proces dojrzewania bohaterów odbywa się w filmie jakby zbyt łatwo. Mimo kilku problemów po drodze wszystko ostatecznie dobrze się kończy. Świat fantazji, z jej przygodą, niebezpieczeństwem i grozą pozostaje oddzielony od świata realnego – amerykańskiego przedmieścia spełnionej klasy średniej. Bardziej podobało mi się to, jak do tych spraw podchodził film z roku 1995. Tam o wiele więcej było autentycznej grozy. Dojrzewanie przedstawione zostało jako seria naprawdę traumatycznych, poważnych prób. Zagrożenie, narastające wraz z rytmem plemiennych bębnów, nie było czymś zamkniętym w pamięci konsoli, wkraczało do naszego świata, wywracając go do góry nogami.

photo.title

Nie mogę też zupełnie zrozumieć decyzji polskiego dystrybutora o zmasakrowaniu filmu polską wersją językową. Dubbing sprawdza się mniej więcej w jednym wypadku na 100. To nie jest ten przypadek. Zwłaszcza w początkowych scenach podłożone głosy polskich aktorów brzmią fatalnie, do czego przyczynia się też pewnie bardzo niezgrabne tłumaczenie dialogów.

Po co w ogóle robić dubbing w tym filmie? To kino dla dzieci i młodzieży, ale raczej dla widza na tyle dojrzałego, by był sobie w stanie sam przeczytać napisy. To nie animacja dla przedszkolaków. Za dubbing ocenę trzeba obniżyć przynajmniej o gwiazdkę. Przy wszystkich wadach dzieła można się przy nim dobrze bawić, ale z tym dubbingiem naprawdę o to nie łatwo. Polecam poczekać aż w jakimś VOD będzie wersja z oryginalną ścieżką dźwiękową.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 63% uznało tę recenzję za pomocną (71 głosów).
Jakub Majmurek
ocenia ten film na:
1 10 5/10 średni

przeczytaj również recenzje użytkowników (2)