Unikitty! | Unité 9 | University Challenge

Recenzja filmu I tak cię kocham (2017)
Michael Showalter

Więcej niż komedia

O tym, że poruszając na wskroś współczesną tematykę, reżyser chętnie sięga po zakorzenione w kulturze archetypy, świadczy także sposób przedstawienia przez niego relacji uczuciowej pomiędzy ...
Filmweb sp. z o.o.
Reżyser Michael Showalter umiejętnie flirtuje z oczekiwaniami widza. Pomimo że "I tak cię kocham" opowiada o uczuciu wystawionym na próbę przez ciężką chorobę, nie ma nic wspólnego z wyciskaczem łez pokroju "Love Story". Zamiast tego okazuje się brawurową komedią romantyczną, która bierze na warsztat specyfikę współczesnych związków, konflikty pokoleń i stereotypy dotyczące imigrantów. Na dokładkę w jednej ze scen Showalter serwuje także bodaj najlepszy dowcip o 11 września, jaki mieliśmy okazję usłyszeć w amerykańskim kinie.


Choć w produkowanym przez Judda Apatowa "I tak cię kocham" nie uświadczymy tematów tabu, intencje twórców wykraczają poza chęć łatwego szokowania. Reżyser, w znacznie lżejszej formie, podejmuje temat poruszony ostatnio także w "Pomiędzy słowami" Urszuli Antoniak – skomplikowaną tożsamość emigranta. Główny bohater, początkujący komik estradowy, który jako dziecko przeniósł się z rodzicami z Pakistanu do USA, funkcjonuje w zawieszeniu pomiędzy dwiema nieprzystającymi do siebie kulturami. Żyjąc w sposób na wskroś amerykański, Kumail jednocześnie nie chce rozczarować rodziców oczekujących od niego, że wkrótce ożeni się z "porządną Pakistanką".

Kontrast pomiędzy odmiennymi światami i systemami wartości rodzi rozmaite napięcia komediowe, ale Showalterowi każdorazowo udaje się zachować umiar i powstrzymać przed sięganiem po zbyt grubą kreskę. Doskonale widać to w choćby w sposobie, w jaki reżyser portretuje na ekranie matkę i ojca Kumaila. Pomimo hołdowania skrajnemu rygoryzmowi obyczajowemu bohaterowie nie przypominają antypatycznych fundamentalistów, lecz odsłaniają się przed nami jako ludzie obdarzeni ciepłem i pogodni. Równie ambiwalentnie wypadają na ekranie także rodzice amerykańskiej dziewczyny Kumaila, którzy – reprezentując pozornie liberalny i progresywny świat Zachodu – w swoich uprzedzeniach wobec muzułmanów okazują się zawstydzająco konserwatywni.



Showalter, nawet jeśli portretuje starsze pokolenia w sposób niepozbawiony szacunku, nie ma wątpliwości, że ich przedstawiciele przestali rozumieć naturę współczesnego świata. Aby osiągnąć spełnienie, Kumail musi zatem wybić się na niepodległość i zacząć żyć po swojemu. Na swój przewrotny sposób "I tak cię kocham" byłoby zatem nie tylko historią miłosną, lecz także jeszcze jednym filmem o dojrzewaniu. O tym, że poruszając na wskroś współczesną tematykę, reżyser chętnie sięga po zakorzenione w kulturze archetypy, świadczy także sposób przedstawienia przez niego relacji uczuciowej pomiędzy bohaterami. Fakt, że Kumail na dobre zakochuje się w Emily dopiero w momencie, gdy dziewczyna podupada na zdrowiu, nadaje komedii Showaltera rys szlachetnej baśniowości. Idąc tym tropem, można właściwie uznać "I tak cię kocham" za nowoczesną i zabawną wariację na temat "Śpiącej królewny".

Wypełniający film humor jest zresztą czymś więcej niż tylko zgrabnym stylistycznym ozdobnikiem. Dzięki osadzeniu akcji w środowisku amerykańskiego stand-upu "I tak cię kocham" sprawdza się także jako pretekst do refleksji o naturze dowcipu. Showalter nie ukrywa, że wszystko, co dobre, przydarza się bohaterowi dzięki jego (auto)ironicznemu spojrzeniu na świat. Skłonność do żartów pozwala Kumailowi nie tylko zwrócić uwagę Emily, lecz także poradzić sobie z jej chorobą i nieprzychylnym nastawieniem jej rodziców. Nade wszystko umożliwia jednak bohaterowi wyzbycie się piętna obcego i uczynienie z potencjalnej słabości wielkiego atutu. Nie przez przypadek największą atrakcją estradowych występów mężczyzny okazują się właśnie żarty z jego nietypowego pochodzenia. Nawet jeśli zatem chwalące potęgę komizmu "I tak cię kocham" wydaje się chwilami dziełem zakochanym w sobie, klasa filmu czyni ten delikatny narcyzm w pełni usprawiedliwionym.
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 93% uznało tę recenzję za pomocną (41 głosów).
Piotr Czerkawski
ocenia ten film na:
1 10 7/10 dobry