nike kobe 11 red yellow | Perníkový táta | The Gifted
Na filmwebie od:
18 marca 2012

calciumkid

nie podano imienia i nazwiska

Rankingi

dodający:
200 pkt. #71 styczeń [-]
21831 pkt. #193 wszech czasów [-]

Podobieństwo

? %
Poziom Waszego podobieństwa nie jest znany. Zaloguj się.

recenzje (53)

Ranking recenzentów:
miejsce 3 opublikował(a) 8 recenzji
w ostatnich 90 dniach (80%)

"The Demented" to standardowy film o zombie, gdzie mamy trzy elementy: nieumarłych, walkę o życie i grupę przygłupich ocalałych. Niczym nie różni się ... więcej

"Pakt milczenia" to dobrze zrealizowany film science fiction z nieźle wplątanymi elementami kina grozy. Nastrojowa ścieżka dźwiękowa, utalentowani akt ... więcej

"To" jest jednym z najlepszych horrorów ostatnich lat. Nakręcony na podstawie głośniej i cenionej powieści Stephena Kinga angażuje emocjonalnie i dost ... więcej

wszystkie recenzje

blog (Shawn)

RSS
  • 2018

    Książki do zaliczenia w 2018 roku:
    1. "To" Stephen King
    2. "Charlie" Stephen Chbosky
    3. "Nostalgia anioła" Alice Sebold
    4. "Poradnik pozytywnego myślenia" Matthew Quick
    5. "Wszechświaty" Leonardo Patrignani
    6. "Wszechświaty. Pamięć" Leonardo Patrignani
    7. "Wszechświaty. Utopia" Leonardo Patrignani
    8. "Simon oraz inni homo sapiens" Becky Albertalli
    9. "Zostań, jeśli kochasz" Gayle Forman
    10. "Wróć, jeśli pamiętasz"
    Gayle Forman
    11. "Nerve" Jeanne Ryan
    12. "Pierwsze dni" Rhiannon Frater
    13. "Konfrontacja"
    Rhiannon Frater
    14. "Oblężenie"
    Rhiannon Frater
  • Robić to, co kochasz - to wolność.

    Recenzje, które nie kwalifikują się do publikacji lub te, które jeszcze nie przeszły weryfikacji będę zamieszczał tutaj. To, że jednej osobie nie podobają się moje teksty, nie znaczy, że przestanę robić coś, co sprawia mi tyle radości :) Miłego czytania.

    "Dziewczyna w czerwonej pelerynie"



    Wieź z bestią

    "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" to interesująca interpretacja klasycznej baśni, w której soundtrack, scenografia, kostiumy i zdjęcia tworzą magiczny klimat z nutką mroku.

    O Catherine Hardwicke świat usłyszał w 2003 roku, kiedy na ekranach kin pojawił się film "Trzynastka", który spotkał się z pozytywnymi recenzjami, otwierając tym samym furtkę reżyserce do świata show biznesu. Wkrótce potem zachwyciła widzów tworząc "Królów Dogtown" a później "Narodzenie". W 2008 roku nakręciła jeden z najgłośniejszych obrazów XXI wieku - mowa tu oczywiście o ekranizacji książki Stephanie Meyer - "Zmierzch". "Najgłośniejszy" jest tutaj dobrym określeniem, gdyż do tej pory pojawiają się dyskusje między fanami i antyfanami filmu - jednych oczarowała wizja reżyserki, innych doprowadziła do mdłości. Później o Hardwicke ucichło. Odmówiła nakręcenie kontynuacji "Zmierzchu" i osunęła się w cień. Dopiero w 2011 roku ponownie dała o sobie znać, tworząc film "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" wzorując się na klasycznej baśni pt. "Czerwony Kapturek". Koncepcja reżyserki była dość ryzykowna, gdyż do znanej nam z dzieciństwa opowieści dołączyła zakazaną miłość, intrygi, morderstwa oraz wilkołaki.

    Film opowiada historię Valerie mieszkającej w Daggerhorn - małej wiosce terroryzowanej od lat przez wilka. Zakochana ze wzajemnością w drwalu pragnie spędzić z nim resztę życia, jednak sprzeciwia się temu jej rodzina. Kiedy postanawiają wydać ją za syna kowala, dziewczyna obmyśla plan ucieczki. Tymczasem w wiosce dochodzi do ataku bestii, z którą Valerie zaczyna łączyć więź.David Leslie Johnson, wzorując się na podstawie książki autorstwa Sarah Blakley-Cartwright, spisał się naprawdę dobrze. Dialogi wypowiadane przez bohaterów nie są schematyczne, a same postacie zostały solidnie zarysowane. Mimo że nie dowiadujemy się o nich szczególnie dużo, to każdy ma na tyle przedstawioną historie, że trudno byłoby nazwać kogokolwiek bohaterem bezbarwnym. Scenarzysta imponuje wizją, a swoją dbałością o detale tworzy wciągającą i pełno napięcia opowieść, która chwyta widza niczym sen - taki, który krępuje, nie chce wypuścić ze swoich objęć, wciąga z powrotem pod kołdrę, aż w końcu w nim tonie, bez znaczenia jak długo się opiera.

    Bardzo ciekawym elementem produkcji jest tożsamość wilkołaka. Podczas seansu co chwila otrzymujemy kolejne tropy, lista podejrzanych wydłuża się z każdą następną minutą, żeby na sam koniec zaskoczyć widza. W filmie bezbłędnie została zaprezentowana wzajemna nieufność mieszkańców wioski względem siebie. Przepełnieni strachem rozpoczęli polowanie na czarownice. Każdy mógł okazać się wilkiem: sąsiad, przyjaciel, a nawet żona - mówi ojciec Salomon (grany przez fenomenalnego Gary'ego Oldmana).

    Johnson ryzykownie wplątuje w fabułę jakże oklepany wątek trójkąta miłosnego, jednak mimo tego, robi to ze zręcznością, nienachalnie i interesująco. Warto wspomnieć, że zarówno Peter jak i Henry (syn kowala) są na tyle ciekawymi bohaterami, że obojgu kibicuje się o zdobycie względów Valerie. Dwaj młodzieńcy przedstawiają zupełne przeciwieństwa: porywczość kontra rozsądek. Tylko którego z nich wybierze tytułowa dziewczyna w czerwonej pelerynie?
    Scenarzysta spisał się naprawdę dobrze, tworząc charakterystyczną historię, która łączy ze sobą baśń, thriller i romans, jednakże produkcja aż prosiła się o dodanie nieco pikanterii. Pojawia się kilka scen, wzbudzających erotyczne napięcie, jak scena w spichlerzu, kiedy to Valerie namiętnie całuje się ze swoim ukochanym. W tle można dostrzec płomienie, a słabe oświetlenie potęguje wydźwięk sceny. Johnsonowi nad wyraźniej zabrakło odwagi, aby podkręcić atmosferę i wnieść nieco perwersji i seksualności.

    Obsadzenie w główną rolę Amandę Seyfried było strzałem w dziesiątkę. Młoda, piękna, o zielonych oczach blondynka stanęła na wysokości zadania, kreując charakterystyczną bohaterkę, którą trudno byłoby nie polubić. Aktora z łatwością przekazywała każdą emocję, prezentując bogatą i naturalną mimikę. Kroku Seyfried dorównał Fernandez, tworząc solidny portret Petera. Surowy wygląd aktora pasował do charakteru postaci, a dzięki swojej modulacji głosu stworzył bohatera z krwi i kości. Zarówno on jak i ona nie udowodnili tylko, że są dobrymi aktorami, ale stanowią wdzięczny, obdarzony naturalną chemią duet. Warto wspomnieć, że podczas kręcenia produkcji, między gwiazdami dochodziło do kłótni, co wzbudzało wzajemną niechęć względem siebie (informacje o sprzeczkach na planie udzielił Fernandez w jednym z wywiadów), jednak mimo tego podczas seansu świetnie zaprezentowali potęgę miłości. Max Irons, który wcielił się w postać Henrego również odnalazł się w swojej roli, podobnie Gary Oldman. Obaj aktorzy z wyczuciem i precyzją tchnęli życie w swoich bohaterów.
    Już pierwsze scen "Dziewczyny..." imponują ze względu na bajeczne zdjęcia. Rewelacyjnie zostały zaprezentowane spowite śniegiem tereny górzyste, rwąca rzeka czy sama wioska, gdzie toczy się akcja filmu. Pełne uroku widoki nadają się wprost na pocztówkę. Odpowiedzialna za zdjęcia Mandy Walker z wyczuciem uchwyciła walory przyrodnicze, przypominające baśniową krainę. Plastyka obrazu, przy palecie leśnych kolorów tworzy bezbłędną całość. Kunszt Walker jest najbardziej widoczny w scenie, kiedy trójka bohaterów płynie łodzią przez rzekę, otoczenie gęstą mgłą. Sprawiła ona, że nawet najzwyklejsze rzeczy, nabrały posmaku tajemniczości i stawały się czymś obcym, a nawet złowieszczym. Kadry z tej sceny były tak dobre, że bezlitośnie osiadły pod powiekami.

    Atutem produkcji jest bezbłędna ścieżka dźwiękowa. Piękna a zarazem niepokojąca muzyka tworzy magiczny klimat. Niekiedy buduje napięcie, innym razem wywołuje ciarki na plechach, żeby później zwyczajnie uprzyjemnić oglądanie. Każdy utwór spotęgował wydźwięk scen, wywołując szczere emocje u widza, lecz najlepsze jest to, że kiedy film nabiera rozpędu, muzyka podążą za nim.
    Podsumowując, "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" to solidnie zrealizowane kino łączące ze sobą elementy baśni, thrillera i romansu. Świetne aktorstwo, ciekawy scenariusz, nastrojowa muzyka i urocze zdjęcia na długo zapadają w pamięci. Oczywiście nie obyło się bez błędów, niekiedy montaż jest zbyt dynamiczny, a retrospekcje Petera i Valerie łudząco przypominają kadry ze "Zmierzchu", jednak na takie detale można przymknąć oko, kiedy cała reszta nam to rekompensuje.
  • Zobacz całego bloga
calciumkid Online
Na filmwebie od:
18 marca 2012
"With the world so set on tearing itself apart, it doesn't seem like such a bad thing to me to wanna put a little bit of it back together" ~ Desmond Doss.